sssyk 2007-02-02 21:29:18

Nastrój jest chujowy.
Ze sklepu do sklepu. Trzy podjazdy pod klatkę, trzy rundy po schodach.
7 dni uniesień, 7 dni porażki
To zbyt piękne by mogło być prawdziwe.
A już się zdecydowałam
Siedziałam i piłam zieloną herbatę.
Lipa.

skomentuj (1)

ojcze dyrektorze... 2007-01-10 21:59:34

włączam telewizor. Gówno. Akcja z Wielgusem ucichła, trochę o skrzypku. Przełączam na kuchnia.tv, wolę przecież coś zjeść. W kończy się na bagietce z ricottą i czerwoną cebulą. Dla odmiany mojito bez mięty. Dzwonię- zajęte. Pies stuka mnie w prawe ramie. Orły temidy- wyłączam. Siadam do komputera i knuję.
Był.
Trzy tygodnie. Jak przyjechał chciałam by jechał. Jakoś się zabarakadowałam przez te trzy miesiące przed uczuciem. Było mi dobrze, bo uznałam że lepiej byłoby dla mnie gdybym go nie kochała. Doprowadzał mnie do irytacji, wydawał mi się śmieszny i do niczego nie potrzebny. Chwilowa wyższość, której mi chyba brakowało. Po tygodniu, a w zasadzie około sylwestra, a może w sylwestra pod wpływem białego szaleństwa doszłam do wniosku, że go kocham. Było całkiem fajnie. Pierwszy sylwester w moim życiu bez żadnego stresu. W domu i tylko z nim. Siedzieliśmy do 8 rano. To wtedy przybiłam się, że wytatuuje sobie pierwszą literę jego imienia.
A jak już wiadomo frajerskich wyłamek nie ma. No to mam, pod pachą i w zasadzie nie widać, bo na wysokości stanika. Ale nawet to ładne. On machnął sobie wielkie K na pół boku. Mówi że sie cieszy. Po tym wszystkim stwierdziłam że nie ma jednak co sobie wkręcać czy się kocha czy sie nie kocha. Tylko poddać się chwili. 4 stycznia weszłam do kancelarii w kościele św. Aleksandra. Bynajmniej nie na moje życzenie. Wszystko wiemy. Mamy nawet termin (?!?!?)
Nie chcę tego komentować. Dla odmiany mam depresję. Jest mi przykro. Bo nie mam za co złapać.
Kurwa, powinnam być na siebie zła, bo jestem tak mi jest żałośnie że go nie ma.
Jak widać popierdoliło się.
A chociaż może i nie bo ja doszłam do wniosku że w sumie nie warto nic sobie wbijac na siłe do głowy dziś go kocham jutro nie. Za krótko to wszystko trwa i sumie nie żałuję że tak się stało bo jak robiła ten tatuaż to było fajnie, jak mówiłam mu że go kocham też. A jak jutro stwierdzę że go nienawidzę to przecież tez świat się nie zawali. Niech to wszystko płynie. A na razie fajnie jest za kimś tęsknić. Nie będę sobi etego upierdalać mimo, że bym mogła. Bo chyba fajnie jest tęsknić.
Cały czas się nad tym zastanawiam, czy dobrze zrobilam, że znowu się tak otworzyłam , ale w sumie czemu nie. Gorzej z tych sytuacji juz nie bedzie, było już wszystko, a może być lepiej życie jest śmieszne. Takie na książkę chce doświadczać wszystkiego. I życzę wszystkim szalonych uniesień nawet jak za tydzień nie miało by to sensu. Tak mało przecież szczęścia w życiu. A wspomnienia zostają.
Niewiem co mnie naszło, ale na prawdę tak myślę.
Nie boję się tego jak to dalej już będzie bo będzie na pewno JAKOŚ.
nie żałuję nawet strptizu na tle choinki, przecież było fajnie. Mimo że od lat uwazałam że to nazbyt upokarzającej dla takiej damy jak ja mimo że tylko on miałby to oglądac. Było po prostu fajnie jak łzy mi ciekły po policzku i fajnie jak mówisz że nie możesz beze mnie żyć. Fajnie dla następnych paru lat. Nikt mi przeciez nie odbierze tych fajnych chwil.

*w dzień łykam deprim. wieczorem pijam mojiho. bez mięty.

skomentuj (0)

spadł deszcz 2006-12-10 19:26:28

Potrzeba było tego deszczu.
Napisałam dwa tysiące znaków reportażu o nazizmie.
Mam ochotę napisać na końcu- i chuj w dupe murzynom, po co sie pchali do europy.
Zjadłam znowu stek z czerwonego mięsa i znowu szpinak jakaś obsesja. Trochę jak seks. Wysmażony z zewnątrz lekko surowy w środku, świeży szpinak nie mrożony do tego ser gruyer i odrobina śmietanki, czosnek. Skoro i tak jem raz dziennie to już zróbmy z tego celebrację. I tak codziennie ryba i fasola szparagowa, steki i szpinak. Białe wino i piwo na przemian. Czekolada i szarlotka z lodami. Wynagradzam sobie.
Zadzwonił.
Powiedział, że mi to wynagrodzi. Zobaczymy jak i na jak długo.
Nawet mi się odechciało odkładać słuchawki. Byłam ciekawa do jakiego wieku działa ojcowski pas.
Działa. Oby jak najdłużej.

skomentuj (1)

i tyle. 2006-12-08 23:47:10

Nigdy nie myślałam, że będzie mnie czekała taka rozmowa. Rozmowa o byt, poruszająca osoby trzecie. Prosząca jak 20 milonów polek mężów o utrzymanie. W końcu mamy równowuprawnienie. Dzielmy się po równo. A prasowanie też ileś tam kosztuje...
Denerwuję się, bo chcę żeby mnie dobrze zrozumiano. A teraz pod Bogiem przysięgam jeśli nie da to rezultatu jakiego oczekuję- odchodzę.

i tyle.

skomentuj (0)

anonim 2006-12-08 01:07:03

Po chcicy na romanse, przyszedł czas na opamiętanie. Szczerze mówiąc chłop to jak flek, ściera się im więcej chodzisz. Szczególnie po brukowanych chodnikach.
Niewiem co ja mam z tymi butami, znowu kupiłam kolejną parę. 8 par zimowych kozaków to już lekka obsesja.
Pies chory i zły. Ja zdrowa i też zła.
Konkubent, bo tak mówi o nim jego matka, doprowadza mnie do szału. Wraca za tydzień. Ani mnie to grzeje ani ziębi. Mam tylko nadzieję, że będę tak spokojnie wypełniać swoje obowiązki jak teraz, a nie podporządkowywać się jego nastrojom. Dziś grzebałam w internecie odnajdując swoje stare internetowe ślady. Ale jam że głupim dzieckiem był. Znalazłam foto podpisane Real Og gdzie pokazuje dwa fakeny i mam dżointa w buzi, na drugim całkiem poważnie występuje w koszulce nie jaram sie baunsem. Dalej ja przy plejaku wychylam piwko. A teraz- nieruchoma niemowa- w artystycznym kapeluszu dbam o gronową anonimowość. Znalazłam swój kwestionariusz prousta i przepisy kulinarne które regularnie zamieszczałam.
jak ja mogłam o tym zapomniec. Przypomniało mi to znowu mnie, jak bardzo poświęcałam się sobie, jestem samodzielna do szpiku gości, te bzdury dawały mi radość.
A ja zapomniałam jak to był być beztrosko.

skomentuj (1)

Księga Gości