Nigdy nie myślałam, że będzie mnie czekała taka rozmowa. Rozmowa o byt, poruszająca osoby trzecie. Prosząca jak 20 milonów polek mężów o utrzymanie. W końcu mamy równowuprawnienie. Dzielmy się po równo. A prasowanie też ileś tam kosztuje...
Denerwuję się, bo chcę żeby mnie dobrze zrozumiano. A teraz pod Bogiem przysięgam jeśli nie da to rezultatu jakiego oczekuję- odchodzę.
i tyle.